Wybaczcie, że tak długo nic nie dodawałam, ale naprawdę nie miałam jak ;_;
Teraz trzecia i ostatnia część "Wycieczki". Znowu krótkie, zastanawiam się, czy nie zrobić z tego one shota...
Za tydzień postaram się dodać kolejnego ficka, ale nie wiem, czy dam radę, bo wszyscy w szkole zrobili się bardzo wymagający. Lubicie paringi z Harry'ego Pottera? Jakie najbardziej? Piszcie swoje propozycje~
I komentujcie, proszę, komentujcie. Nawet nie wiecie jak to motywuje c:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłem się, drżąc z zimna. Byłem cały mokry. Poczułem, jak kolejna kropla spada mi na głowę. Spojrzałem do góry. Sufit przeciekał. Że też musieliśmy dostać pokój na poddaszu...
Lało coraz mocniej, kropelki spadały coraz szybciej, a mi było coraz zimniej. Nagle usłyszałem grzmot. Cudownie. Burza była jednym z moich największych lęków. Blondyn spał.
- A-a-akira, o-o-obudź s-się - powiedziałem, szczękając zębami. Nie zareagował. Potrząsnąłem nim lekko.
- Co?! - zerwał się.
- N-n-no b-bo t-trochę m-m-mi z-zimno - głupio mi było tak mówić, ale to przecież nie zależało ode mnie.
- Moje biedactwo! - wstał i zapalił światło. Dotknął mojej koszuli.
- Jesteś cały mokry! Weź ciepły prysznic i przebierz się w suche ciuchy.
- T-t-tylko, ż-że... - wskazałem drżącym palcem na moją otwartą walizkę. Leżała dokładnie pod jednym z miejsc, z których przeciekało. Nie miałem nawet nadziei na to, że znajdę tam chociaż jedną, suchą skarpetkę. Akira szybko podszedł do swojej torby, schowanej w szafie i wyjął z niej swoje ubranie.
- Proszę, to powinno pasować - podał mi koszulkę i szorty.
- Dzięki - ścisnąłem ręką policzki, żeby się tak nie jąkać, a on wybuchł śmiechem.
Wyszedłem z łazienki w koszulce i spodenkach blondyna, które prawdę mówiąc były trochę za duże.
Akira odwrócił się w moją stronę.
-Takaaa! Wyglądasz tak uroczo w tych moich wielkich ciuchach! - zachwycał się.
- Uhm... - poczułem się niezręcznie. Nie słyszałem żadnego komplementu od tak dawna.
- Sprawdziłem miejsca, z których kapie. Twoje łóżko jest całkiem suche, więc możesz spać spokojnie. Wygląda na to, że ta burza jest wyjątkowo silna. Całe szczęście, że prąd działa - i w tym momencie światło zaczęło podejrzanie migać, po czym zgasło na dobre.
- Hmm, nic się nie stało, zaraz znajdę latarkę - oznajmił radośnie i zaczął grzebać w swojej torbie.
- Zawsze jesteś takim optymistą, czy masz dzisiaj wyjątkowo dobry humor? - zapytałem.
- Wyjątkowo dobry humor - odparł.
W końcu znalazł to, czego szukał. W pokoju zrobiło się jaśniej, chociaż moje oczy przyzwyczaiły się już do ciemności. Poświecił na moje łóżko.
- Możesz już iść spać, tylko przykryj się dobrze - powiedział troskliwie.
Miałem nadzieję, że będzie spał ze mną, ale nic na to nie wskazywało. Położyłem się zrezygnowany, nie spuszczając wzroku z blondyna. Co on najlepszego wyprawiał? Wyciągnął z torby wszystkie rzeczy i układał je starannie na ziemi.
- Akira? Co ty robisz?
- Cóż... Moje łóżko jest całe mokre, a ja nie mam najmniejszego zamiaru zachorować w czerwcu.
- No tak! Zapomniałem! Ale nie będziesz spał na podłodze. Zmieścimy się jakoś, chodź - zaprosiłem go.
Szczęście rozpierało mnie od środka, ponieważ znalazłem jakiś pretekst.
- No nie wiem, chcę, żebyś chociaż ty się wyspał - powiedział.
- Skoro tak wolisz... - powiedziałem najbardziej zawiedzionym tonem, na jaki było mnie stać.
- No dobrze, już idę - żółte światło oświetliło moje łóżko. Uśmiechnąłem się pod nosem.
Odsunąłem się, żeby zrobić mu miejsce. Położył się i odwrócił w moją stronę. Nasze ciała się stykały. Przeszły mnie ciarki. Nagle za oknem zrobiło się jasno na ułamek sekundy. Podskoczyłem ze strachu.
- Boisz się burzy? - spytał Akira.
- Głupio się przyznawać, ale tak.
- Wcale nie głupio, każdy się czegoś boi, chodź - przyciągnął mnie do siebie, a ja poczułem to, za czym już zdążyłem zatęsknić.
- Fajnie to przytulanie, nie? Jest ciepło, przyjemnie i chyba mnie się boisz - blondyn przerwał ciszę.
- Mhm, świetne. Szkoda, że tak rzadko jest okazja, by to zrobić...
- Może być częściej, mógłbym cię przytulać bez przerwy - wyznał.
Nic nie odpowiedziałem. Znowu te komplementy. Ja naprawdę zaczynałem go lubić o wiele bardziej, niż powinienem. Kilka sekund później niebo przeszył kolejny piorun. Ścisnąłem Akirę mocniej, o ile to w ogóle było możliwe. Gdy już się trochę uspokoiłem, usłyszałem przeraźliwy grzmot, a nasz pokój się zatrząsł.
Zacząłem płakać. Byłem na siebie wściekły. Co on sobie musi o mnie pomyśleć?
- Hej, Taka, spokojnie, nic nam nie grozi - szepnął mi do ucha. Zadrżałem pod wpływem jego ciepłego oddechu.
- Ja nie mogę przestać się bać - załkałem cicho.
- Nie pozostawiasz mi wyboru, muszę odwrócić twoją uwagę.
Chciałem zapytać, co ma na myśli, ale nie zdążyłem, ponieważ poczułem jego wargi na swoich. Były takie miękkie, takie ciepłe. Ciarki rozeszły się po moim ciele, powodując niesamowite uczucie. Rozchyliłem delikatnie usta, z czego on natychmiast skorzystał. Zalała mnie przyjemna fala gorąca. Wsunąłem ręce w jego włosy, przyciągając go jeszcze bliżej. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Spojrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechnęliśmy się.
Udało mu się, odwrócił moją uwagę. Dzięki tej nocy polubiłem wycieczki szkolne.
Nie nie nie. Nie przyjmuję tego do wiadomości. JAKA OSTATNIA????? :((((((((
OdpowiedzUsuńTo było takie urocze, i w takim momencie kończysz? To tak nieładnie ;--; proszę bardzo mi to kontynuować, proszę proszę proszę :(
A. Tak przy okazji zapraszam do mnie http://thegazette-yaoi.blogspot.com/ dopiero zaczynam :3
Wow ale to świetne
OdpowiedzUsuń!!!jAK T OSTATNIA
OdpowiedzUsuńCzemu koniec? T^T
OdpowiedzUsuńTo było cudowne :'3