Wybaczcie, że tak długo nic nie dodawałam, ale naprawdę nie miałam jak ;_;
Teraz trzecia i ostatnia część "Wycieczki". Znowu krótkie, zastanawiam się, czy nie zrobić z tego one shota...
Za tydzień postaram się dodać kolejnego ficka, ale nie wiem, czy dam radę, bo wszyscy w szkole zrobili się bardzo wymagający. Lubicie paringi z Harry'ego Pottera? Jakie najbardziej? Piszcie swoje propozycje~
I komentujcie, proszę, komentujcie. Nawet nie wiecie jak to motywuje c:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłem się, drżąc z zimna. Byłem cały mokry. Poczułem, jak kolejna kropla spada mi na głowę. Spojrzałem do góry. Sufit przeciekał. Że też musieliśmy dostać pokój na poddaszu...
Lało coraz mocniej, kropelki spadały coraz szybciej, a mi było coraz zimniej. Nagle usłyszałem grzmot. Cudownie. Burza była jednym z moich największych lęków. Blondyn spał.
- A-a-akira, o-o-obudź s-się - powiedziałem, szczękając zębami. Nie zareagował. Potrząsnąłem nim lekko.
- Co?! - zerwał się.
- N-n-no b-bo t-trochę m-m-mi z-zimno - głupio mi było tak mówić, ale to przecież nie zależało ode mnie.
- Moje biedactwo! - wstał i zapalił światło. Dotknął mojej koszuli.
- Jesteś cały mokry! Weź ciepły prysznic i przebierz się w suche ciuchy.
- T-t-tylko, ż-że... - wskazałem drżącym palcem na moją otwartą walizkę. Leżała dokładnie pod jednym z miejsc, z których przeciekało. Nie miałem nawet nadziei na to, że znajdę tam chociaż jedną, suchą skarpetkę. Akira szybko podszedł do swojej torby, schowanej w szafie i wyjął z niej swoje ubranie.
- Proszę, to powinno pasować - podał mi koszulkę i szorty.
- Dzięki - ścisnąłem ręką policzki, żeby się tak nie jąkać, a on wybuchł śmiechem.
Wyszedłem z łazienki w koszulce i spodenkach blondyna, które prawdę mówiąc były trochę za duże.
Akira odwrócił się w moją stronę.
-Takaaa! Wyglądasz tak uroczo w tych moich wielkich ciuchach! - zachwycał się.
- Uhm... - poczułem się niezręcznie. Nie słyszałem żadnego komplementu od tak dawna.
- Sprawdziłem miejsca, z których kapie. Twoje łóżko jest całkiem suche, więc możesz spać spokojnie. Wygląda na to, że ta burza jest wyjątkowo silna. Całe szczęście, że prąd działa - i w tym momencie światło zaczęło podejrzanie migać, po czym zgasło na dobre.
- Hmm, nic się nie stało, zaraz znajdę latarkę - oznajmił radośnie i zaczął grzebać w swojej torbie.
- Zawsze jesteś takim optymistą, czy masz dzisiaj wyjątkowo dobry humor? - zapytałem.
- Wyjątkowo dobry humor - odparł.
W końcu znalazł to, czego szukał. W pokoju zrobiło się jaśniej, chociaż moje oczy przyzwyczaiły się już do ciemności. Poświecił na moje łóżko.
- Możesz już iść spać, tylko przykryj się dobrze - powiedział troskliwie.
Miałem nadzieję, że będzie spał ze mną, ale nic na to nie wskazywało. Położyłem się zrezygnowany, nie spuszczając wzroku z blondyna. Co on najlepszego wyprawiał? Wyciągnął z torby wszystkie rzeczy i układał je starannie na ziemi.
- Akira? Co ty robisz?
- Cóż... Moje łóżko jest całe mokre, a ja nie mam najmniejszego zamiaru zachorować w czerwcu.
- No tak! Zapomniałem! Ale nie będziesz spał na podłodze. Zmieścimy się jakoś, chodź - zaprosiłem go.
Szczęście rozpierało mnie od środka, ponieważ znalazłem jakiś pretekst.
- No nie wiem, chcę, żebyś chociaż ty się wyspał - powiedział.
- Skoro tak wolisz... - powiedziałem najbardziej zawiedzionym tonem, na jaki było mnie stać.
- No dobrze, już idę - żółte światło oświetliło moje łóżko. Uśmiechnąłem się pod nosem.
Odsunąłem się, żeby zrobić mu miejsce. Położył się i odwrócił w moją stronę. Nasze ciała się stykały. Przeszły mnie ciarki. Nagle za oknem zrobiło się jasno na ułamek sekundy. Podskoczyłem ze strachu.
- Boisz się burzy? - spytał Akira.
- Głupio się przyznawać, ale tak.
- Wcale nie głupio, każdy się czegoś boi, chodź - przyciągnął mnie do siebie, a ja poczułem to, za czym już zdążyłem zatęsknić.
- Fajnie to przytulanie, nie? Jest ciepło, przyjemnie i chyba mnie się boisz - blondyn przerwał ciszę.
- Mhm, świetne. Szkoda, że tak rzadko jest okazja, by to zrobić...
- Może być częściej, mógłbym cię przytulać bez przerwy - wyznał.
Nic nie odpowiedziałem. Znowu te komplementy. Ja naprawdę zaczynałem go lubić o wiele bardziej, niż powinienem. Kilka sekund później niebo przeszył kolejny piorun. Ścisnąłem Akirę mocniej, o ile to w ogóle było możliwe. Gdy już się trochę uspokoiłem, usłyszałem przeraźliwy grzmot, a nasz pokój się zatrząsł.
Zacząłem płakać. Byłem na siebie wściekły. Co on sobie musi o mnie pomyśleć?
- Hej, Taka, spokojnie, nic nam nie grozi - szepnął mi do ucha. Zadrżałem pod wpływem jego ciepłego oddechu.
- Ja nie mogę przestać się bać - załkałem cicho.
- Nie pozostawiasz mi wyboru, muszę odwrócić twoją uwagę.
Chciałem zapytać, co ma na myśli, ale nie zdążyłem, ponieważ poczułem jego wargi na swoich. Były takie miękkie, takie ciepłe. Ciarki rozeszły się po moim ciele, powodując niesamowite uczucie. Rozchyliłem delikatnie usta, z czego on natychmiast skorzystał. Zalała mnie przyjemna fala gorąca. Wsunąłem ręce w jego włosy, przyciągając go jeszcze bliżej. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Spojrzeliśmy sobie w oczy i uśmiechnęliśmy się.
Udało mu się, odwrócił moją uwagę. Dzięki tej nocy polubiłem wycieczki szkolne.
niedziela, 8 września 2013
poniedziałek, 22 lipca 2013
Ruki x Reita "Wycieczka", cz. II
Cześć c: Przepraszam, że tak długo nie dodawałam drugiej części, ale nie było mnie przez tydzień w domu, a na wycieczce nie było ani czasu, ani komputera ;_;
Ta część jest trochę dłuższa. Zapraszam do czytania~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po obiedzie moje walizki czekały już w pokoju Suzukiego, a właściwie w naszym wspólnym pokoju.
Gdy już się rozpakowaliśmy, zapanowała niezręczna cisza. Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Było w nim coś, co przyciągało mnie od samego początku. Wygląd? Też, ale nie tylko.
-A w ogóle to... nie widziałem cię nigdy wcześniej. Nie jesteś z naszej szkoły, prawda? - zacząłem rozmowę.
-Spostrzegawczy jesteś, nie ma co - jego głos był pełen sarkazmu. No tak. Czego ja się spodziewałem? Że ktoś będzie miły dla takiego wyrzutka społeczeństwa, jak ja? Nadzieja opuściła mnie już całkiem. Poczułem to samo ukłucie, co wcześniej, tyle że tym razem bolało.
Jestem głupi. Po co przejmuję się takimi rzeczami, zamiast cieszyć się, że mnie nie bije i nie wyzywa? Nie umiałem sobie odpowiedzieć na to pytanie. Pewnie zacznie to robić, jak pozna moją klasę. Kwestia czasu. W pokoju znów panowała cisza i bardzo gęsta atmosfera.
-Przepraszam - usłyszałem jego głos. - Nie wiedziałem, że tak się przejmiesz. Powinienem ci podziękować za to, że chcesz być ze mną w pokoju, a nie... - po jego tonie było słychać, że są to szczere przeprosiny.
-To ja przepraszam, wybacz. Jestem przewrażliwiony na punkcie kontaktów z rówieśnikami - powiedziałem.
-Może zacznijmy od początku, dobra? - zaproponował. - Tak żeby zrobić lepsze pierwsze wrażenie.
-Okej- zgodziłem się.
-No więc... Cześć, jestem Akira - podał mi rękę, uśmiechając się.
-Miło poznać, jestem Takanori - uścisnąłem jego rękę i odwzajemniłem uśmiech.
-Wracając do tego, że nigdy nie widziałeś mnie w szkole, to ogólnie wasza szkoła i nasza szkoła zrobiły jakiś taki wspólny program i od tej wycieczki nasze klasy będą się spotykały na różne zajęcia - wyjaśnił.
-Hmmm... to pewnie o tym gadała nauczycielka na stołówce.
-Widzę, że uważnie słuchasz - wyszczerzył się. Znów mówił z sarkazmem, tyle że tym razem było to o wiele bardziej przyjazne.
-No co, nienawidzę tej nauczycielki, więc czemu niby miałbym jej słuchać? - prychnąłem.
-Mam wrażenie, że nienawidzisz całego świata - powiedział, przeszywając mnie wzrokiem.
-Bo może nienawidzę.
-Jak to, mnie też? - zrobił smutną minę.
-Ty jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę - zaśmiałem się.
-Przestań, bo się zarumienię! - obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
Rozmawialiśmy tak aż do kolacji, a po posiłku znowu. Miałem z nim tyle wspólnych tematów. Okazało się, że słucha tej samej muzyki, lubi te same filmy, czyta te same książki. Aha, no i jego marzeniem również było założenie zespołu. Grał na basie. Bardzo chciałbym go kiedyś posłuchać.
Dziwiło mnie to, że w jeden dzień zdążyłem się z nim tak zaprzyjaźnić. Przez cały rok szkolny nie rozmawiałem tyle z żadnym rówieśnikiem. Może to dlatego, że nie wiedział o mojej orientacji? Pewnie jakby się dowiedział, znienawidziłby mnie, jak wszyscy. Wiedziałem, że to się stanie prędzej, czy później, więc postanowiłem maksymalnie wykorzystać dzisiejszy wieczór.
-Słuchajcie, a może wpadniemy pomęczyć pedałka? Widzieliście go na kolacji?! Śmiał się razem z tym Suzukim z plastyka! I nie miał żadnych nowych śladów! Taki śmieć, jak on powinien znać swoje miejsce!
-Szczerze mówiąc nie chce mi się dzisiaj, a poza tym dziewczyny nas zaprosiły - usłyszałem głosy zza drzwi.
Poczułem, jak serce podskoczyło mi do gardła. Spojrzałem na Akirę. Zorientował się, że to o mnie. Na jego twarzy było widać wściekłość zmieszaną z zaskoczeniem. Oczy miał szeroko otwarte, a zęby zaciśnięte. Zajebiście. Już po naszej przyjaźni. Czy oni zawsze muszą niszczyć mi życie?! Dlaczego nie mogą mnie po prostu ignorować, skoro już tak się brzydzą?! Tak bardzo ich nienawidziłem.
Skuliłem się, czekając na jego ciosy. Koszulę miałem już mokrą od łez. Czekałem, ale nic się nie działo. W końcu poczułem na plecach jego rękę. Ale nie bolało. Wręcz przeciwnie, było przyjemnie. Gładził mnie uspokajająco, a później przytulił. Chyba czekał, aż przyjmę do wiadomości, że on wcale nie chce zrobić mi krzywdy. Po chwili wtuliłem się w niego, mocząc łzami również jego koszulkę. Nie mogłem przestać płakać.
-Ciiiii, Taka, nie płacz już, oni sobie poszli, nic ci nie zrobią - szepnął spokojnie.
Zaraz, czy on powiedział na mnie "Taka"? Od podstawówki nikt tak na mnie nie mówił. Uśmiechnąłem się przez łzy i spojrzałem na niego.
-Tak, oni mi nic nie zrobią, dzisiaj. Ale dlaczego ty nadal ze mną rozmawiasz? I w dodatku mnie przytulasz?
-A... Czemu miałbym z tobą nie rozmawiać? - wyglądał na zdezorientowanego.
Część z przytulaniem też zrozumiał źle, ponieważ odsunął się trochę.
-No bo wiesz już, jakiej jestem orientacji. Nie brzydzisz się gadać z kimś, kto jest bi?
-Słucham?! - był zszokowany.
-Nie musisz udawać, przecież widziałem twoją minę, jak usłyszałeś ich rozmowę. Byłeś wkurzony.
-No tak, ale to na nich, nie na ciebie. Jak oni mogli nazwać cię śmieciem?! Nienawidzę takich prostackich, nietolerancyjnych przygłupów - wyjaśnił.
-Naprawdę?! Jesteś pierwszą osobą w liceum, która mnie akceptuje! - powiedziałem podekscytowany.
-C-co do tego przytulania... Wcale nie chodziło mi o to, żebyś się odsunął. Po prostu nikt mnie od dawna nie przytulał. A-ale t-to było bardzo przyjemne, przytul mnie drugi raz - wydusiłem z siebie.
Natychmiast przysunął się z powrotem, co mnie bardzo ucieszyło. Siedzieliśmy tak oparci o łóżko, wtuleni w siebie przez kolejne dwie godziny. Pierwszy raz od kilku lat czułem się bezpiecznie. Opowiadałem mu o tym, jak traktują mnie w klasie, a on tylko powtarzał, jak bardzo gardzi takimi prymitywnymi idiotami.
W końcu zrobiłem się senny. Położyłem się, nie przestając go obejmować. On również się zsunął, żeby było mi wygodniej. Sięgnął po koc, leżący na moim łóżku i przykrył mnie starannie. Zamknąłem oczy, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Wsłuchałem się w rytm oddechu Akiry i czując na sobie jego wzrok, w końcu zasnąłem.
Ta część jest trochę dłuższa. Zapraszam do czytania~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po obiedzie moje walizki czekały już w pokoju Suzukiego, a właściwie w naszym wspólnym pokoju.
Gdy już się rozpakowaliśmy, zapanowała niezręczna cisza. Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Było w nim coś, co przyciągało mnie od samego początku. Wygląd? Też, ale nie tylko.
-A w ogóle to... nie widziałem cię nigdy wcześniej. Nie jesteś z naszej szkoły, prawda? - zacząłem rozmowę.
-Spostrzegawczy jesteś, nie ma co - jego głos był pełen sarkazmu. No tak. Czego ja się spodziewałem? Że ktoś będzie miły dla takiego wyrzutka społeczeństwa, jak ja? Nadzieja opuściła mnie już całkiem. Poczułem to samo ukłucie, co wcześniej, tyle że tym razem bolało.
Jestem głupi. Po co przejmuję się takimi rzeczami, zamiast cieszyć się, że mnie nie bije i nie wyzywa? Nie umiałem sobie odpowiedzieć na to pytanie. Pewnie zacznie to robić, jak pozna moją klasę. Kwestia czasu. W pokoju znów panowała cisza i bardzo gęsta atmosfera.
-Przepraszam - usłyszałem jego głos. - Nie wiedziałem, że tak się przejmiesz. Powinienem ci podziękować za to, że chcesz być ze mną w pokoju, a nie... - po jego tonie było słychać, że są to szczere przeprosiny.
-To ja przepraszam, wybacz. Jestem przewrażliwiony na punkcie kontaktów z rówieśnikami - powiedziałem.
-Może zacznijmy od początku, dobra? - zaproponował. - Tak żeby zrobić lepsze pierwsze wrażenie.
-Okej- zgodziłem się.
-No więc... Cześć, jestem Akira - podał mi rękę, uśmiechając się.
-Miło poznać, jestem Takanori - uścisnąłem jego rękę i odwzajemniłem uśmiech.
-Wracając do tego, że nigdy nie widziałeś mnie w szkole, to ogólnie wasza szkoła i nasza szkoła zrobiły jakiś taki wspólny program i od tej wycieczki nasze klasy będą się spotykały na różne zajęcia - wyjaśnił.
-Hmmm... to pewnie o tym gadała nauczycielka na stołówce.
-Widzę, że uważnie słuchasz - wyszczerzył się. Znów mówił z sarkazmem, tyle że tym razem było to o wiele bardziej przyjazne.
-No co, nienawidzę tej nauczycielki, więc czemu niby miałbym jej słuchać? - prychnąłem.
-Mam wrażenie, że nienawidzisz całego świata - powiedział, przeszywając mnie wzrokiem.
-Bo może nienawidzę.
-Jak to, mnie też? - zrobił smutną minę.
-Ty jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę - zaśmiałem się.
-Przestań, bo się zarumienię! - obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
Rozmawialiśmy tak aż do kolacji, a po posiłku znowu. Miałem z nim tyle wspólnych tematów. Okazało się, że słucha tej samej muzyki, lubi te same filmy, czyta te same książki. Aha, no i jego marzeniem również było założenie zespołu. Grał na basie. Bardzo chciałbym go kiedyś posłuchać.
Dziwiło mnie to, że w jeden dzień zdążyłem się z nim tak zaprzyjaźnić. Przez cały rok szkolny nie rozmawiałem tyle z żadnym rówieśnikiem. Może to dlatego, że nie wiedział o mojej orientacji? Pewnie jakby się dowiedział, znienawidziłby mnie, jak wszyscy. Wiedziałem, że to się stanie prędzej, czy później, więc postanowiłem maksymalnie wykorzystać dzisiejszy wieczór.
-Słuchajcie, a może wpadniemy pomęczyć pedałka? Widzieliście go na kolacji?! Śmiał się razem z tym Suzukim z plastyka! I nie miał żadnych nowych śladów! Taki śmieć, jak on powinien znać swoje miejsce!
-Szczerze mówiąc nie chce mi się dzisiaj, a poza tym dziewczyny nas zaprosiły - usłyszałem głosy zza drzwi.
Poczułem, jak serce podskoczyło mi do gardła. Spojrzałem na Akirę. Zorientował się, że to o mnie. Na jego twarzy było widać wściekłość zmieszaną z zaskoczeniem. Oczy miał szeroko otwarte, a zęby zaciśnięte. Zajebiście. Już po naszej przyjaźni. Czy oni zawsze muszą niszczyć mi życie?! Dlaczego nie mogą mnie po prostu ignorować, skoro już tak się brzydzą?! Tak bardzo ich nienawidziłem.
Skuliłem się, czekając na jego ciosy. Koszulę miałem już mokrą od łez. Czekałem, ale nic się nie działo. W końcu poczułem na plecach jego rękę. Ale nie bolało. Wręcz przeciwnie, było przyjemnie. Gładził mnie uspokajająco, a później przytulił. Chyba czekał, aż przyjmę do wiadomości, że on wcale nie chce zrobić mi krzywdy. Po chwili wtuliłem się w niego, mocząc łzami również jego koszulkę. Nie mogłem przestać płakać.
-Ciiiii, Taka, nie płacz już, oni sobie poszli, nic ci nie zrobią - szepnął spokojnie.
Zaraz, czy on powiedział na mnie "Taka"? Od podstawówki nikt tak na mnie nie mówił. Uśmiechnąłem się przez łzy i spojrzałem na niego.
-Tak, oni mi nic nie zrobią, dzisiaj. Ale dlaczego ty nadal ze mną rozmawiasz? I w dodatku mnie przytulasz?
-A... Czemu miałbym z tobą nie rozmawiać? - wyglądał na zdezorientowanego.
Część z przytulaniem też zrozumiał źle, ponieważ odsunął się trochę.
-No bo wiesz już, jakiej jestem orientacji. Nie brzydzisz się gadać z kimś, kto jest bi?
-Słucham?! - był zszokowany.
-Nie musisz udawać, przecież widziałem twoją minę, jak usłyszałeś ich rozmowę. Byłeś wkurzony.
-No tak, ale to na nich, nie na ciebie. Jak oni mogli nazwać cię śmieciem?! Nienawidzę takich prostackich, nietolerancyjnych przygłupów - wyjaśnił.
-Naprawdę?! Jesteś pierwszą osobą w liceum, która mnie akceptuje! - powiedziałem podekscytowany.
-C-co do tego przytulania... Wcale nie chodziło mi o to, żebyś się odsunął. Po prostu nikt mnie od dawna nie przytulał. A-ale t-to było bardzo przyjemne, przytul mnie drugi raz - wydusiłem z siebie.
Natychmiast przysunął się z powrotem, co mnie bardzo ucieszyło. Siedzieliśmy tak oparci o łóżko, wtuleni w siebie przez kolejne dwie godziny. Pierwszy raz od kilku lat czułem się bezpiecznie. Opowiadałem mu o tym, jak traktują mnie w klasie, a on tylko powtarzał, jak bardzo gardzi takimi prymitywnymi idiotami.
W końcu zrobiłem się senny. Położyłem się, nie przestając go obejmować. On również się zsunął, żeby było mi wygodniej. Sięgnął po koc, leżący na moim łóżku i przykrył mnie starannie. Zamknąłem oczy, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Wsłuchałem się w rytm oddechu Akiry i czując na sobie jego wzrok, w końcu zasnąłem.
Liebster Award
Dostałam nominację do ''Liebster Award'' od http://ac-conspiracy.blogspot.com ^u^
Zasady wklejam od tego samego bloga.
Zasady wklejam od tego samego bloga.
Zasady:
Nominacja do „Liebster Award” jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz kolejne kilka osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
1. Jaki jest twój najskrytszy lub najbardziej irracjonalny lęk?
Oceany w google maps są straszne ;; No i jeszcze pająki, ale to chyba się nie liczy do najskrytszych albo irracjonalnych lęków.
2. Jak masz na imię? c:
Julia. c:
3. Masz swojego idola lub osobę, którą się inspirujesz? Kto to jest?
Mam, nawet kilku. The GazettE i Michael Jackson. Co do osób, którymi się inspiruję, to też the GazettE i Gary Yourofsky.
4. Masz jakieś pluszaki w domu? :D Jakie? Mają imiona?
Mam ^^ chociaż większość należy do mojej młodszej siostry. Z tych moich to królik pachnący czekoladą, pikachu, lemur (do niedawna myślałam, że to szop pracz ><), no i piesek, do którego mam największy sentyment. Pewnie kiedyś miały imiona, ale już zapomniałam.
5. Posiadasz jakieś hobby?
Oczywiście! Pisanie fanfików, ratownictwo wodne, manga i anime, muzyka.
6. Czego najbardziej nie lubisz u ludzi?
Braku wrażliwości na cierpienie zwierząt. Nienawidzę tego.
7. Czy masz jakiś przedmiot, bez którego nie wyobrażasz sobie życia (zakładając, że wykluczamy telefon, bo to chyba zbyt oczywiste...)?
Słuchawki i komputer <bardzo uzalezniona>
9. Jakim językiem umiesz się posługiwać na tyle, aby dogadać się z osobą, dla której jest on językiem ojczystym?
Tak biegle to chyba tylko po angielsku, chociaż po niemiecku też by mnie zrozumieli.
10. Lubisz żelki?
Nie jem żelków, bo żelki mają żelatynę wieprzową, a ja jestem wegetarianką~ Pewnie gdybym je jadła, to bym lubiła.
11. Ostatnia nabyta płyta? (Tytuł) c:
the GazettE - Toxic ^U^
Moje pytania:
1. Gdybyś był(a) w Hogwarcie, do jakiego domu chciał(a)byś należeć?
2. Czytasz książki? Jaka jest Twoja ulubiona?
3. Co najbardziej lubisz jeść?
4. Za co kochasz swoich idoli?
5. Masz zwierzęta w domu? Jakie?
6. Jaka jest Twoja ulubiona kreskówka z dzieciństwa?
7. Wolisz homo, czy hetero paringi?
8. Czytasz mangi/oglądasz anime?
9. Co Cię najbardziej denerwuje?
10. Ile godzin dziennie spędzasz przy komputerze?
11. Wymień trzy miejsca, do których chciał(a)byś pojechać.
Dziękuję bardzo za nominację c:
Dziękuję bardzo za nominację c:
Nominuję http://alicenine-gazette.blogspot.com/
czwartek, 11 lipca 2013
Ruki x Reita "Wycieczka", cz. I
Pierwszy fanfick na blogu ^u^/ Z góry przepraszam za wszystkie błędy składniowe, wyrazowe, fleksyjne i stylistyczne, których nie jestem w stanie zauważyć. Wiem, że krótkie, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Hej pedałku, podoba ci się, że jesteś z chłopakami w pokoju? - kolejny cios. Dopiero co przydzielili nas do pokojów, a oni już się nade mną znęcali. Nienawidziłem wycieczek klasowych. W szkole byłem wiecznie dyskryminowany ze względu na swoją orientację seksualną. Wszyscy wołali na mnie "gej", chociaż tak naprawdę byłem bi. W czasie lekcji dało się to wytrzymać, bo zazwyczaj siedziałem sam, a na przerwach chodziłem w miejsca, w których nie było ludzi. Ale podczas wycieczek byłem skazany na ich towarzystwo. Rodzice kazali mi na nie jeździć, ponieważ myśleli, że bardziej zintegruję się z klasą. Nie mieli pojęcia o moich problemach, zresztą gdyby wiedzieli, nie miałbym gdzie mieszkać. Skarżyć też nie mogłem, bo oberwałbym jeszcze bardziej. Nie miałem wyjścia. Musiałem na nie jeździć, a ta nie zapowiadała się inaczej niż poprzednie. Byłem cały obolały, a to dopiero początek 3 dniowej męki. Wyrwałem się z ich uścisku i pobiegłem do toalety, zamykając się w niej. Siedziałem tam i płakałem. To poczucie bezsilności niszczyło mnie coraz bardziej. Jedyną rzeczą, która pozwalała mi przetrwać była myśl, że zostały jeszcze tylko dwie takie wycieczki.
Nagle usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Rozpoznałem głos nauczycielki. Kazała nam zejść na obiad. Poczekałem, aż moi kochani koledzy zejdą pierwsi i dopiero otworzyłem drzwi. Nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego. Żadnego kontaktu.
Gdy zszedłem już na stołówkę, zorientowałem się, że jestem trochę spóźniony. Wszyscy mierzyli mnie pogardliwym wzrokiem. Poczułem w sercu znajome ukłucie. Teraz nawet mnie to nie ruszało. Byłem do niego przyzwyczajony.
-Może nam pan powiedzieć, gdzie się pan podziewał, panie Matsumoto?! Tylko na pana czekamy! - powiedziała z pretensjami nauczycielka. Spuściłem głowę.
-Przepraszam - wymamrotałem pod nosem.
-Jak już mówiłam... - nie interesowało mnie, co miała do powiedzenia, więc zacząłem myśleć nad tym, jak przetrwać najbliższe dni.
Po chwili moją uwagę przykuł blondyn z lekkim makijażem. Nie widziałem go nigdy wcześniej w szkole. Zdawało mi się, że był taki sam jak ja. Pod względem zachowania oczywiście. Postanowiłem posłuchać pani, mając nadzieję, że dowiem się czegoś o nim.
-Aha, byłabym zapomniała. Jest nieparzysta liczba chłopców i pan Suzuki jest sam w pokoju. Jeżeli ktoś chciałby z nim zamieszkać, proszę się zgłosić. Jeżeli nie, ktoś zostanie wylosowany - poinformowała nas. Co prawda nie miałem pojęcia, kim jest ten "pan Suzuki", ale brzmiało lepiej niż "trzej homofobiczni tyrani", tym bardziej, że nigdy nie słyszałem tego nazwiska w mojej klasie. Zgłosiłem się. Po stołówce rozległo się głośne "uuuuuu". Nienawidziłem takiego zachowania. Było takie dziecinne, idealnie odzwierciedlało mentalność tych wszystkich ludzi. Wyszedłem na środek, z niecierpliwością czekając na tego całego Suzukiego. Nauczycielka zawołała go. Właśnie tego blondyna. Poczułem motyle w brzuchu i uśmiechnąłem się. Pierwszy raz od bardzo dawna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)