poniedziałek, 22 lipca 2013

Ruki x Reita "Wycieczka", cz. II

Cześć c: Przepraszam, że tak długo nie dodawałam drugiej części, ale nie było mnie przez tydzień w domu, a na wycieczce nie było ani czasu, ani komputera ;_;
Ta część jest trochę dłuższa. Zapraszam do czytania~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Po obiedzie moje walizki czekały już w pokoju Suzukiego, a właściwie w naszym wspólnym pokoju.
Gdy już się rozpakowaliśmy, zapanowała niezręczna cisza. Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Było w nim coś, co przyciągało mnie od samego początku. Wygląd? Też, ale nie tylko.
-A w ogóle to... nie widziałem cię nigdy wcześniej. Nie jesteś z naszej szkoły, prawda? - zacząłem rozmowę.
-Spostrzegawczy jesteś, nie ma co - jego głos był pełen sarkazmu. No tak. Czego ja się spodziewałem? Że ktoś będzie miły dla takiego wyrzutka społeczeństwa, jak ja? Nadzieja opuściła mnie już całkiem. Poczułem to samo ukłucie, co wcześniej, tyle że tym razem bolało.
Jestem głupi. Po co przejmuję się takimi rzeczami, zamiast cieszyć się, że mnie nie bije i nie wyzywa? Nie umiałem sobie odpowiedzieć na to pytanie. Pewnie zacznie to robić, jak pozna moją klasę. Kwestia czasu. W pokoju znów panowała cisza i bardzo gęsta atmosfera.
-Przepraszam - usłyszałem jego głos. - Nie wiedziałem, że tak się przejmiesz. Powinienem ci podziękować za to, że chcesz być ze mną w pokoju, a nie... - po jego tonie było słychać, że są to szczere przeprosiny.
-To ja przepraszam, wybacz. Jestem przewrażliwiony na punkcie kontaktów z rówieśnikami - powiedziałem.
-Może zacznijmy od początku, dobra? - zaproponował. - Tak żeby zrobić lepsze pierwsze wrażenie.
-Okej- zgodziłem się.
-No więc... Cześć, jestem Akira - podał mi rękę, uśmiechając się.
-Miło poznać, jestem Takanori - uścisnąłem jego rękę i odwzajemniłem uśmiech.
-Wracając do tego, że nigdy nie widziałeś mnie w szkole, to ogólnie wasza szkoła i nasza szkoła zrobiły jakiś taki wspólny program i od tej wycieczki nasze klasy będą się spotykały na różne zajęcia - wyjaśnił.
-Hmmm... to pewnie o tym gadała nauczycielka na stołówce.
-Widzę, że uważnie słuchasz - wyszczerzył się. Znów mówił z sarkazmem, tyle że tym razem było to o wiele bardziej przyjazne.
-No co, nienawidzę tej nauczycielki, więc czemu niby miałbym jej słuchać? - prychnąłem.
-Mam wrażenie, że nienawidzisz całego świata - powiedział, przeszywając mnie wzrokiem.
-Bo może nienawidzę.
-Jak to, mnie też? - zrobił smutną minę.
-Ty jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę - zaśmiałem się.
-Przestań, bo się zarumienię! - obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
   Rozmawialiśmy tak aż do kolacji, a po posiłku znowu. Miałem z nim tyle wspólnych tematów. Okazało się, że słucha tej samej muzyki, lubi te same filmy, czyta te same książki. Aha, no i jego marzeniem również było założenie zespołu. Grał na basie. Bardzo chciałbym go kiedyś posłuchać.
Dziwiło mnie to, że w jeden dzień zdążyłem się z nim tak zaprzyjaźnić. Przez cały rok szkolny nie rozmawiałem tyle z żadnym rówieśnikiem. Może to dlatego, że nie wiedział o mojej orientacji? Pewnie jakby się dowiedział, znienawidziłby mnie, jak wszyscy. Wiedziałem, że to się stanie prędzej, czy później, więc postanowiłem maksymalnie wykorzystać dzisiejszy wieczór.
-Słuchajcie, a może wpadniemy pomęczyć pedałka? Widzieliście go na kolacji?! Śmiał się razem z tym Suzukim z plastyka! I nie miał żadnych nowych śladów! Taki śmieć, jak on powinien znać swoje miejsce!
-Szczerze mówiąc nie chce mi się dzisiaj, a poza tym dziewczyny nas zaprosiły - usłyszałem głosy zza drzwi.
Poczułem, jak serce podskoczyło mi do gardła. Spojrzałem na Akirę. Zorientował się, że to o mnie. Na jego twarzy było widać wściekłość zmieszaną z zaskoczeniem. Oczy miał szeroko otwarte, a zęby zaciśnięte. Zajebiście. Już po naszej przyjaźni. Czy oni zawsze muszą niszczyć mi życie?! Dlaczego nie mogą mnie po prostu ignorować, skoro już tak się brzydzą?! Tak bardzo ich nienawidziłem.
Skuliłem się, czekając na jego ciosy. Koszulę miałem już mokrą od łez. Czekałem, ale nic się nie działo. W końcu poczułem na plecach jego rękę. Ale nie bolało. Wręcz przeciwnie, było przyjemnie. Gładził mnie uspokajająco, a później przytulił. Chyba czekał, aż przyjmę do wiadomości, że on wcale nie chce zrobić mi krzywdy. Po chwili wtuliłem się w niego, mocząc łzami również jego koszulkę. Nie mogłem przestać płakać.
-Ciiiii, Taka, nie płacz już, oni sobie poszli, nic ci nie zrobią - szepnął spokojnie.
Zaraz, czy on powiedział na mnie "Taka"? Od podstawówki nikt tak na mnie nie mówił. Uśmiechnąłem się przez łzy i spojrzałem na niego.
-Tak, oni mi nic nie zrobią, dzisiaj. Ale dlaczego ty nadal ze mną rozmawiasz? I w dodatku mnie przytulasz?
-A... Czemu miałbym z tobą nie rozmawiać? - wyglądał na zdezorientowanego.
Część z przytulaniem też zrozumiał źle, ponieważ odsunął się trochę.
-No bo wiesz już, jakiej jestem orientacji. Nie brzydzisz się gadać z kimś, kto jest bi?
-Słucham?! - był zszokowany.
-Nie musisz udawać, przecież widziałem twoją minę, jak usłyszałeś ich rozmowę. Byłeś wkurzony.
-No tak, ale to na nich, nie na ciebie. Jak oni mogli nazwać cię śmieciem?! Nienawidzę takich prostackich, nietolerancyjnych przygłupów - wyjaśnił.
-Naprawdę?! Jesteś pierwszą osobą w liceum, która mnie akceptuje! - powiedziałem podekscytowany.
-C-co do tego przytulania... Wcale nie chodziło mi o to, żebyś się odsunął. Po prostu nikt mnie od dawna nie przytulał. A-ale t-to było bardzo przyjemne, przytul mnie drugi raz - wydusiłem z siebie.
Natychmiast przysunął się z powrotem, co mnie bardzo ucieszyło. Siedzieliśmy tak oparci o łóżko, wtuleni w siebie przez kolejne dwie godziny. Pierwszy raz od kilku lat czułem się bezpiecznie. Opowiadałem mu o tym, jak traktują mnie w klasie, a on tylko powtarzał, jak bardzo gardzi takimi prymitywnymi idiotami.
W końcu zrobiłem się senny. Położyłem się, nie przestając go obejmować. On również się zsunął, żeby było mi wygodniej. Sięgnął po koc, leżący na moim łóżku i przykrył mnie starannie. Zamknąłem oczy, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Wsłuchałem się w rytm oddechu Akiry i czując na sobie jego wzrok, w końcu zasnąłem.

3 komentarze:

  1. Akira, czyli ideał w oczach Taki. Od przytulania się zaczyna! No ładnie. A potem?
    Niech Akiś spuści łomot tym typom. Bo jak tak można traktować biednego, aspołecznego, poniewieranego Takę? Okok, włączył mi się instynkt opiekuńczy. Nie zważać na to, to pod wpływem tej scenki z przytulaniem. Tak, opko było urocze~
    Wybacz za niespójność komentarza. Starałam się, ale... cóż, nie wyszło.
    Oczekuję kolejnej części z niecierpliwością. Weny~

    Radzę też zdjąć opcję wpisywania kodu, by dodać komentarz. To trochę uciążliwe .w.

    //Shima.

    OdpowiedzUsuń
  2. Asaaaaaa! ~*(/-A-)/
    Czo to takie krótkie? No ok. Było fajne. Nie czytam Reituki, alealeale to było miłe. Także tego, życzę weny na następne części c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Juleczka, jestem zaskoczona doborem paringu! Spodziewałam się raczej czegoś z boskim Kajem.
    Bardzo mi się podoba. Szkoda, że tak krótko. Masz świetny styl. A tylko spróbuj zawiesić pisanie, to chyba Cię obiję, pedosku. X'D

    OdpowiedzUsuń